ArtStacja

Robin's Patchwork

Szmatka Łatka

Robin's Patchwork

Robin's Patchwork

HAFT KRZYŻYKOWY, SZYCIE, SZYDEŁKO, TROCHĘ DECOUPAGE...
wtorek, 05 sierpnia 2008
jak się zaczęło...

no właśnie: jak się zaczęło...

 Na szydełku "nauczyła" mnie znajoma mamy, gdy miałam 8lat. Nie było to jednak nic nadzwyczajnego, jedynie łańcuszek i chyba półsłupki. Ale to wystarczyło. Zrobiłam sobie czapeczkę dla lalki i śpioszki. Może nie były idealne, ale zrobione własnoręcznie! Lalka też nie była idealna: miała pogryzioną jedną stopę przez psa, ale mimo to była moją ulubioną lalką, albo właśnie dlatego bo było mi jej po prostu żal. Już taka jestem. Teraz na szydełku umiem już dużo więcej, ale jakoś najbardziej lubię te najprostsze ściegi...

Poniżej kilka przedmiotów zrobionych przeze mnie na szydełku i to wcale nie tak dawno

Te dwie pierwsze to czapeczki dla mojej córci, z tej drugiej już wyrosła... A ta poniżej wyszła taka duża, że poszła na prezent dla 6-letniej kuzynki mojej córeczki, ale nawet dla niej okazała się jeszcze troszkę za duża i spadała jej na oczy. Znalazłam jednak rozwiązanie: dorobiłam kwiatek, z przodu trochę wywinęłam czapeczkę do góry i doszyłam kwiatek -od razu czapka zrobiła się "w sam raz"!, ale nie mam zdjęcia zrobionego po poprawce...

To pokrowiec-etui na telefon komórkowy. Poszło na prezent dla mojej siostry, tak jak i torebka poniżej.

Kolejne zdjęcie to świąteczna zawieszka-gwiazdka do okna: taki mały drobiazg średnicy ok.7cm. Też już dawno "poszło z domu" do mojej siostry...

Na następnym zdjęciu mała torebeczka. Jest w domu;-)

To żółte serduszko-torebeńka też dawno wybyło z domu...

A ta różowa torebka była dla mojej córci, ale dostała kilka innych od rodziny i z tej przestała korzystać. Torebka znalazła jednak swoje miejsce: wisi w łazience koło lustra a w niej tusz do rzęs i błyszczyk do ust. Torebka jest mała ok.10*10cm.

To sakiewka, która poszła na prezent dla mojej szefowej. Bardzo jej się spodobała. Może służyć jako podręczna kosmetyczka, woreczek na suszki zapachowe itd.

 

 

poniedziałek, 04 sierpnia 2008
kotki

w czwartek rano mój tata usłyszał, że gdzieś niedaleko za oknem płacze małe zwierzątko, najprawdopodobniej kotek. Szukałam i znalazłam...dwa małe kotki. Sąsiadka (moja ciocia) stwierdziła, że mają po ok.10dni. Wyglądały tak jakby ich matki nie było już kilka dni: wygłodzone, brudne, z zaropiałymi oczkami... W piątek były już w moim domku. Kupiłam im specjalne mleczko dla osieroconych kociąt i próbowałam je karmić. Na początku szło to strasznie opornie najpierw strzykawką, potem butelką dla niemowląt a wreszcie znalazłam gruszkę do noska dla niemowląt -całą gumową, mięciutką i przez to nigdy nie używaną. Na wszelki wypadek wygotowałam ją i teraz kotki ciągną z niej mleczko. Oczka przemywam im rumiankiem, ropka powoli schodzi. Przy okazji okazało się, że jeden kotek miał oczka całkowicie ropką zaklejone, a ja na początku myślałam, że po prostu jeszcze ich nie otworzył. Biedaczki! Ale są śliczne! I chciałabym żeby u nas zostały, bo już się w nich zakochałam. Wg mnie to są dziewczynki. Mąż się śmieje, że ze strony naszego kota Stefka nic im nie grozi, bo to kastrat (mąż mówi:eunuch).

Dzisiaj kotki mieszkają już u nas 4dzień!

czyż nie są słodziutkie? i takie kochane!!

czyż nie są słodziutkie? i takie kochane!!!

kotki

śpią jak dwie roladki...

NASTĘPNY WPIS BĘDZIE JUŻ NA PEWNO ROBÓTKOWY!!!

niedziela, 03 sierpnia 2008
witam!!!

Właśnie założyłam swojego bloga. Strasznie się cieszę, choć nie wiem czy sobie poradzę, bo marny ze mnie komputerowiec.

Na imię mam Grażyna, mieszkam w Katowicach. Mam 3-letnią córeczkę, kochanego męża i kota Stefka.

Od lat zajmuję się haftem krzyżykowym, szydełkowaniem, szyję, ostatnio też decoupage'uję. Kocham to co robię, choć nie mam na to swoje hobby za dużo czasu, ale zawsze znajdzie się jakaś mała chwilka w tzw.międzyczasie, gdy można choć na chwilkę oderwać się od codziennych zwykłych obowiązków i odpłynąć na momencik w "swój świat";-).

Witam serdecznie wszystkich i serdecznie zapraszam do zaglądania i komentowania.

1 ... 71 , 72 , 73 , 74