ArtStacja

Robin's Patchwork

Szmatka Łatka

Robin's Patchwork

Robin's Patchwork

HAFT KRZYŻYKOWY, SZYCIE, SZYDEŁKO, TROCHĘ DECOUPAGE...
środa, 26 sierpnia 2009
Spotkanie w Babim Lecie

W poniedziałek odbyło się kolejne spotkanie decu w katowickim "Babim Lecie". Nie miałam z kim zostawić córeczki, bo mąz teraz ma tak napietą sytuację w pracy, że pracuje prawie 20h/dobę. Żal mi było nie jechać na spotkanko, więc zabrałam dzieciątko ze sobą. Zabrałam dla niej książeczkę z zadaniami do rozwiązywania, ale ona zamiast tego wolała robic to co inne panie... Dałam jej więc skrzynkę, farbki i pędzelki i ...oto co z tego wyszło:

w Babim Lecie

Paulinka

pełne skupienie

A tutaj już prawie gotowe dzieło mojej córeczki:

skrzynka Paulusi

Zdjęcie skrzynki zrobione już u nas w domu. Zostało jeszcze tylko przelakierować skrzynkę kilka razy...

z drugiej strony

A na koniec swojej cięzkiej pracy nad skrzynką moja córeńka podsumowała: "Widzisz mamo, jakbyś mnie tutaj nie zabrała to nie wiedziałabyś, że jestem taką świetną malarką"... Malarka świetna, ale upaprana była az za łokcie + bluzeczka i nawet broda... Ale najważniejsze, że dziecko szczęsliwe:-)))

środa, 17 czerwca 2009
Wylęgarnia...

Rok temu wysłałam swoje zgłoszenie do Wylęgarni (galeria rękodzieła -jesli ktoś by nie wiedział) i po dwóch! latach wysyłania zgłoszeń zostałam przyjęta w poczet artystów Wylęgarni. Artysta -jak to dumnie brzmi! Co z tego jednak, że byłam taka szczęsliwa jak zostałam przyjęta skoro cokolwiek próbuję tam wystawić wiecznie dostaję maila, że kolekcja nie została zaakceptowana i nie zostanie zaprezentowana w wylęgarni. Mam już dość, bo ileż można!!! Wczoraj znowu dostałam takiego maila od nich i od wczoraj chodzę wkurzona i zła! Pakamera i Decobaazar w ogóle nie odpowiadają... Na Allegro tez ciężko zacząć mając konto z zerem komentarzy... No cóż, czasem trzeba ponarzekać... Może jutro będzie lepiej...

A tutaj nowe lusterko, właśnie jestem w trakcie lakierowania:

lusterko poziomkowe

l2

Chciałam poćwiczyć sobie cieniowania, ale chyba cos nie bardzo mi to wyszło, takie jakieś napaćkane. Ale czego sie spodziewać, ja sie dopiero uczę i szukam własnego sposobu... Tutaj cieniowałam następująco: gotowe ale jeszcze niepolakierowane lusterko przelakierowałam jedną warstwą, a następnie jak wyschło wzięłam zielony barwnik do farb (taki zwykły ze sklepu budowlanego) i wykałaczką zamoczoną w barwniku robiłam małą kropeczkę i zaraz rozcierałam suchym palcem. Próbowałam potem zmyć mokrym wacikiem, ale nie dało się... i musi już tak zostać...

W międzyczasie zrobiłam dwie broszki, które troszkę widać w tle na pierwszym zdjęciu... Jak zrobię więcej to pokaże wszystkie naraz:-)))

wtorek, 16 czerwca 2009
Lusterko decu...

Byłam wczoraj na spotkaniu decu. W sumie było bardzo kameralnie, zaledwie kilka osób...

Do południa w domu przygotowałam sobie lusterko, zagruntowałam, pomalowałam i nawet motywy przyprasowałam(moja ulubiona metoda klejenia "na żelazko"). Przy okazji zagruntowałam jeszcze cztery inne lusterka i jedną skrzynkę... Tak dawno nic nie zmalowałam, że miałam problemy z otwieraniem słoiczków, jakieś pozaklejane były z farby. Słoiczków mam dosc sporo, zostawiam sobie te małe po przecierach "Pudliszki" i w nich mieszam sobie farbki. Odcieni w tych słoiczkach jest juz całe mnóstwo, a i tak za każdym razem powstaja kolejne (i zapełniam kolejne słoiczki:-))) Żeby nie przynudzać: tak wyglada moje pierwsze cieniowanie:

moje pierwsze cieniowanie

Może dla ekspertów nie jest to takie jak ma być, ale ja jestem zadowolona i efekt końcowy mi się podoba:-))) Nie cieniowałam tylko przy motywach, ale jeszcze zrobiłam gdzieniegdzie takie mazy, żeby ładnie się komponowało z całością. Jeszcze pozostało lakierowanie, ale to sobie zostawię na inny raz...

Przy okazji dziękuję Aneladgam za wspaniałe wyróżnienie "Your blog is fabulous". To już kolejne jakie dostałam:-)))) Ogromnie dziękuję i jeszcze ogromniej się cieszę, dostałam skrzydeł do pracy, bo od kilku dni mam lenia totalnego...

środa, 18 marca 2009
Decoupage...

Miesiąc temu byłam na spotkaniu decoupage. Miałyśmy zdobić jaja, ale tak jakoś wyszło że w sumie nikt nic nie zrobił... przegadałyśmy całe spotkanie;-)))

W poniedziałek było kolejne spotkanie. Miałyśmy przynieść jaja już gotowe. Jakoś tak cały miesiąc mi przeleciał i jajek nie zrobiłam... W poniedziałek na szybko jednak udało mi się je ozdobić, jedyne co nie zdążyłam to polakierować. Jajka nawet fajnie wyszły... jedno z kurczaczkami, drugie z kotami... Wieczorem po powrocie ze spotkania zabrałam się za lakierowanie... i niestety lakier zważył się z klejem, którym była całość przesmarowana... Całe dwa jaja poszły do zmycia... i już ich nie ma. Zostało mi tylko zdjęcie jaja z kurczaczkami, ponieważ to zmywałam wczoraj rano. Pisance z kotkami nie zrobiłam zdjęcia, bo zaraz po polakierowaniu poszłam ją zmyć... Muszę porobić trochę doświadczeń z tymi moimi preparatami, bo któryś z nich widocznie się nie nadaje do łączenia z pozostałymi... Dodam jeszcze tylko, że to samo stało się z białym lusterkiem w granatowe róże i chustecznikiem do kompletu :-((((( Czekało na lakierowanie i czekało, a jak się doczekało, to musiałam wszystko zdrapywać i szlifować.... Mam dość... I znowu nie mam zaległego prezentu dla bratowej i znowu muszę zaczynać od nowa... Ale narazie nie mam ochoty na decu... Muszą się najpierw uspokoić moje nerwy...

 

jajo z kurczakami

 

Na zdjęciu jajo wisi na patyku i schnie sobie...

Dodam, że na tym poniedziałkowym spotkaniu znowu prawie nic nie zrobiłam;-))) wycięłam tylko kilka motywów z serwetek...

poniedziałek, 16 lutego 2009
Decou...

Zabrałam się za trzy ostatnie lusterka jakie mi zostały...

Na razie pomalowałam je akrylami...

 

lusterka

 

... wyszły takie fajne kolorki, że najchętniej zostawiłabym je takie jak są... bez żadnych wzorków...

Fajnie się maluje te lusterka, mają dużo powierzchni do zdobienia... Chyba czeka mnie droga do Ikei po następne...

A tak w ogóle to muszę przyznać, że decoupage strasznie wciąga... 

Dzisiaj znowu jest spotkanie decou w Katowicach w "Babim Lecie"... oczywiście wybieram się... będziemy robić jaja ;-))) tzn.ozdabiać pisanki... Jutro wkleję zdjęcie tego co mi "wyjdzie"

Ach, zapomniałabym pokazać chustecznik. Teraz wygląda tak:

chustecznik

Jeszcze tylko zostało do zrobienia puzderko do kompletu...

czwartek, 12 lutego 2009
decu

Wczoraj zaczęłam, dzisiaj kończę: zaległy prezent urodzinowy dla Marlenki, żony mojego brata. Ma to być komplet: lusterko,pudełko na chusteczki i puzderko na ...drobne skarby;-)))

 

lusterko dla Marlenki

 

Lusterko jeszcze nie skończone, zostało lakierowanie...

Na chusteczniku jeszcze nie ma motywu, ale wklejam zdjęcie żeby pochwalić się jak ładnie (!!!!!!) -a przede wszystkim prosto- udało mi się pomalować. Okazało się, że przy pomocy taśmy malarskiej to wcale nie jest trudna sztuka...

 

chustecznik

 

Zdjęcia puzderka na drobiazgi narazie nie zrobiłam, bo dopiero zaczynam nad nim pracę, ale za to pokażę drugie lusterko, które powstało przy okazji tego pierwszego... Kupiłam tych lusterek hurtem kilka sztuk... tanie były... 6zł.... w Ikei.

 

dodatkowe

 

Lubię, bardzo lubię technikę decoupage'u... Gdy tak sobie mogę malować, mieszać kolorki, rozcierać farbki, czuję się jak jakiś artysta-malarz... a to baaaardzo przyjemne uczucie;-))) Zresztą odkąd pamiętam zawsze bardzo lubiałam rysować i malować, a plastyka to był mój ulubiony przedmiot szkolny.

 

 

wtorek, 20 stycznia 2009
Decou na Dzień Babci

Jakiś czas temu znalazłam na Gazetowym info o spotkaniu decou w Katowicach w Babim Lecie. Oczywiście zaraz się napaliłam na to spotkanie i już od Świąt na nie czekałam;-)))

Było baaaardzo miło! Dziękuję dziewczyny... Z przyjemnością wybiorę się na następne spotkanie "pozytywnie zakręconych" już za miesiąc...

Co zaś tyczy się decou to za dużo na spotkaniu nie zrobiłam, ale za to mogłam pomacać piękne przedmioty ozdobione przez inne dziewczyny tą techniką...

Ja miałam ze sobą deskę. Wymyśliłam, że będzie to prezent na Dzień Babci dla mojej teściowej. Pomalowałam ją podkładem, naniosłam trochę zielonej farby, na to z kolei naniosłam crack jednoskładnikowy... i z taką dechą wróciłam do domu:

 

deska1

 

...ale nie mogłam przecież jej tak zostawić!!! Bawiłam się do -prawie- 2giej w nocy. Ale za to mam już prawie gotowe prezenty i dla teściowej i dla mamy. Prawie... bo jeszcze zostało lakierowanie. Z tym się jednak szybko uporam, bo na kaloryferze schnie raz-dwa!

Córeczka jeszcze zrobi (oczywiście z moją małą pomocą) laurki, ładnie zapakujemy i będzie można jutro odwiedzić nasze drogie Babcie;-))

deski

 

Obie deski bardzo mi się podobają. Ta z chabrami też ma spękania, które niestety na zdjęciu wyglądają jak takie jaśniejsze plamy...Może jest to spowodowane tym,że warstwa spodnia jest w kolorze jasnego błekitu... W rzeczywistości ładnie to wygląda.

 
1 , 2