ArtStacja

Robin's Patchwork

Szmatka Łatka

Robin's Patchwork

Robin's Patchwork

HAFT KRZYŻYKOWY, SZYCIE, SZYDEŁKO, TROCHĘ DECOUPAGE...
piątek, 29 sierpnia 2008
jeszcze coś nowego...

Jest jeszcze jedna nowa praca: kicia...

wczoraj wieczorem zrobiłam maleńki szaliczek na szydełku, a dzisiaj do szalika powstała kicia. Wielkością (ma 26cm) jest podobna do moich poprzednich kotów, ale zrobiłam większą głowę.

Szalik jest zrobiony z bawełny flamme.

nowe...

są nowe filcusie:

Córka bawiła się w piaskownicy na ogródku,a ja wzięłam ze sobą pudło z filcem, siedziałam przy niej i tworzyłam filcusie;-))) ...bo dzień bez robótek to dzień stracony...

czwartek, 28 sierpnia 2008
jeszcze raz stare prace...

dzisiaj nie będzie żadnej nowej robótki.

Na dołączonych zdjęciach jeszcze kilka starszych moich prac:

 

 

Wszystkie moje serwetki (z wyjątkiem tej z serduszkami) mają wyhaftowane tło i ok.8-10lat. Ta biało-niebieska to w ogóle mój pierwszy hafcik.

A na tych poniżej motywy "z głowy". Był czas,że bardzo je lubiłam...

Wszystkie te serwetki służą teraz mojej córeczce jako kołderki dla jej ludzików. Do tego doszyłam jej kilka maleńkich poduszeczek...

 

 

 

To poducha, którą wyhaftowałam dla mojego męża. Motyw róż bardzo mi się podoba.

Wczoraj szukałam wzoru na te róże i niestety jeszcze nie znalazłam. Wiem,że gdzieś mam ten schemat...  Mam zamiar je wyhaftować a później uszyć poduchę z tym motywem dla mojej szefowej na urodziny. Ona bardzo lubi takie ręcznie robione przedmioty. Ode mnie ma już kilka: wyhaftowany krzyżykami obrazek i poducha świąteczna cała wyhaftowana, oraz druga poducha świąteczna uszyta z mięciutkiego polaru boucla z aplikacją. Myślę, że tegoroczny prezent również jej się spodoba...

wtorek, 26 sierpnia 2008
Patchwork #2#

Wczoraj wieczorem mi przybyło troszkę mojej narzuty!!! Właściwie to podwoiła swoją wielkość;-)  Przybyły dwa kolejne rzędy kwadracików (dwa rzędy po 20kwadracików!!!!)

Wczoraj wieczorem było już tyle:

Dzisiaj narzuta znowu się powiększyła, przybyły kolejne trzy rzędy kwadracików. W sumie jak narazie moja narzuta składa się już ze 140kwadracików!!! Tak sobie myślę, że jak na taką wielką narzutę to nacięłam trochę za małe te kwadraty (10*10cm). Nie wiem jak to będzie wyglądało, ale narazie mi się podoba. Najbardziej mi się podobają kolory....

W najbliższym czasie czeka mnie wycieczka do sklepu z tkaninami, bo zabrakło mi tej kremowej. Nacięte kwadraciki też już wykończyłam....

UP...

wczoraj po powrocie z Urzędu Pracy padłam ze zmęczenia!!! Moja córeczka też była -jak ona to mówi-"scerpana" (tzn. wyczerpana). Na dodatek nic nie załatwiłam, bo jak się okazało moje świadectwo pracy jest wystawione na starym druku już nieaktualnym:-( Musi mi mój były pracodawca wymienić świadectwo pracy i dopiero wtedy będę mogła się zarejestrować.

Jak pomyślę że znowu czeka mnie wycieczka do UP to ...... To tak daleko! W dodatku ul. Gliwicka jest aktualnie w remoncie i ani autobusy ani tramwaje chwilowo nią nie jeżdżą. Muszę więc kilka przystanków przejść piechotą, bo ta ulica jest dość długa. Jeśli chodzi o mnie to marszu się nie boję, chodziłam na dłuższe wycieczki... Ale moja córeczka po prostu nie daje rady i trzeba większość drogi ją nieść (15,5kg).

Ale żeby sobie troszkę wynagrodzić te trudy kupiłam sobie kilka drobiazgów, kilka dla mnie i kilka dla córeczki, żeby było sprawiedliwie:-)) Córka dostała to co ona lubi najbardziej: naklejki i 3kolorowanki, a dla siebie kupiłam to:

-ta tkanina szalenie mi się spodobała!!! piękne, żywe kolory... Jeszcze nie wiem co z niej kiedyś powstanie, ale już się cieszę, że ją mam!!! A oprócz tkaniny kolejna włóczka do kolekcji;-)))

-tym razem mulina Ariadna, kilka guzików, taśma z maleńkimi pomponikami i białe nici, bo wczoraj się okazało że już białe wykończyłam. Oprócz tego oczy do przyklejania...

i przyznam się, że te oczka najbardziej mnie ucieszyły, bo już od jakiegoś czasu szukałam.

 

18:34, gazynia
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 sierpnia 2008
pasztet

dzisiaj robótek niestety nie będzie :-(( z braku czasu... Zaraz wybieram się do Urzędu Pracy, a na to zejdzie mi pół dnia -podróż w jedną stronę trwa prawie godzinę! Po powrocie jak zwykle trzeba coś ugotować na obiad, a póżniej mam zaplanowane robienie pasztetu z ...nasion dyni i słonecznika (nasiona już się moczą). Pasztet ten ma tak wspaniały i niesamowity smak, że żaden mięsny pasztet mu nie dorównuje. W sumie też drogo nie wychodzi, no i jest bardzo zdrowy ( nasionka dyni i słonecznika są bogate w wielonienasycone kwasy tłuszczowe,białko, witaminęE, witaminy z grupy B oraz cynk, magnez i żelazo).

 Składniki:

1 szklanka łuskanych pestek dynii

1/2 szklanki łuskanych pestek słonecznika

1/2 średniego bakłażana

1/2 czerwonej papryki

2 jajka

1 zwykła bułka

1 średnia cebula

4 łyżki oliwy z oliwek (może być też zwykły olej)

1 ząbek czosnku

1 łyżka wegety

1/2 łyżki majeranku

sól do smaku

Wykonanie:

1. pestki dyni i słonecznika zalać w misce zimną wodą, tak aby nasiona były przykryte i pozostawić na noc

2. cebulę pokroić w kostkę i zeszklić na oliwie

3. do smażącej się cebuli dodać umyty i pokrojony w kostkę bakłażan (nie obierać ze skórki), paprykę oraz wegetę. Całość podlać wodą (ok.1/3 szklanki) i dusić pod przykryciem przez ok.10min -od czasu do czasu przemieszać, aby się nie przypaliło

4. bułkę namoczyć w wodzie

5. do wysokiej miski wsypać odcedzone pestki dyni i słonecznika. Następnie dodać podduszone warzywa i odciśniętą bułkę. Wszystko razem zmiksować rozdrabniaczem

6. pasztet doprawić czosnkiem, majerankiem i solą

7. na koniec (jak masa nie jest już za ciepła) dodać jajka i wszystko ponownie zmiksować

8. Pasztet przełożyć do naczynia żaroodpornego wysmarowanego oliwą i piec w temperaturze 220 stopni  przez ok.30-40minut

UWAGI:

1. jeśli smażące się warzywa podlejemy większą ilością wody to pasztet po upieczeniu będzie miał taką bardziej "miękką" konsystencję

2. jeśli dodamy więcej niż pół czerwonej papryki to pasztet będzie mieć taki różowawy kolor

3. w sumie może ten przepis brzmi skomplikowanie, ale jest dość szybki w wykonaniu i wychodzi niedrogo (ok.6-8zł; w zależności od ceny warzyw)

Smacznego!

-tak wygląda pasztet upieczony ( i spróbowany przez mojego męża). Jest tego naprawdę dużo i dlatego zawsze połowa pasztetu idzie do mojej mamy

-a tak wygląda w środku...

niedziela, 24 sierpnia 2008
stara praca

siedzę sobie przed komputerem, zaglądam na blogi i właśnie rzucił mi się w oczy obraz, który wisi nad biurkiem. Wyszywałam go prawie pół roku codziennie po kilka krzyżyczków... Obraz ma już 7lat! Podarowałam go mojemu mężowi (wtedy jeszcze nim nie był...) na naszą drugą rocznicę "bliższej znajomości". Mojemu kochanemu najbardziej podobała się dedykacja i nie mógl uwierzyć, że wykonałam to specjalnie dla niego;-)

Obraz oprawiony jest fatalnie, dlatego starałam się zrobić zdjęcie tak, żeby nie było widać ramy. Kiedyś trzeba będzie mu zafundować passe-partout (nie wiem czy to dobrze napisałam) i jakąś fajną ramę z prawdziwego zdarzenia.Jak na złość zdjęcia też wyszły fatalne...

11:57, gazynia
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4